top of page

Kiedy zmrok zapadnie

  • Zdjęcie autora: Micoko
    Micoko
  • 29 wrz 2018
  • 2 minut(y) czytania

Hej jestem Suzan mam piętnaście lat. Mam krótkie blond włosy , a oczy niebieskie.

Pewnego dnia kiedy wracałam ze szkoły zaczął padać ogromny deszcz. Chciałam się gdzieś schować i przeczekać ale szłam leśną dróżką. Zaczełam biec przecież nie mogę wrócić do domu cała mokra i chora. Niestety potknełam się o kamień i wylądowałam twarzą w błocie. Szłam jakieś 10 minut cała brudna i zmarźnięta miałam dość. Wkońcu zobaczyłam jakiś dom , stwierdziłam , że zapukam czy mogę na chwilę tu zostać. Jedno naciśnięcie dzwonka , drugie naciśnięcie dzwonka , trzecie , czwarte , ech okej nikt mnie nie chce. Ide dalej jak zwykle mijam górę i nagle dostałam olśnienia na tej górze jest prześliczna rezydencja. Rok temu właściciel zostawił tą rezydencje a sam wyjechał do Tokyo. Ach mieć taką rezydencje i ją zostawić. Ale przynajmniej mogę tam się umyć to dobrze bo za niedługo będzie wieczór. Bez większego zastanowienia weszłam na górę. Brama ach dam rade przejdę nad. Miałam racje udało mi się. Jestem na wygranej pozycji teraz tylko o nie drzwi ! Może jednak są otwarte. Przeliczyłam się drzwi były zamknięte zaczęłam szarpać , kopać , ciągnąć i nic. Miałam się już podać ale stwierdzilam , że jeszcze zapukam. Nikt nie otworzył co się dziwić skoro tam nikt nie mieszka. Kolejne olśnienie drzwi frontowe nikt nigdy ich nie zamyka. Wygrałam ! Drzwi były otwarte. Od razu pobiegłam się umyć zamknełam się w łazience kiedy wyszłam z pod prysznica przebrałam się w ubrania na WF. Był już wieczór wyszłam z łazienki poszłam do salonu i... Zobaczyłam chłopaka z uszami ?!

-K-kim jesteś co tutaj robisz ? - zaczełam się jąkać.

- Jestem Tomoe a to moja rezydencja wiec co ty tutaj robisz ?

- Słuchaj Tomoe to nie może być twoja rezydencja właściciel wyjechał rok temu !

- Ale mi ją odał wiec się nie drzyj.

- Nie mów mi co mam robić !

- Zamknij się !

- Sam WRZESZCZYSZ !

- Morda w kubeł !

- Nie krzycz proszę - przestraszyłam się ponieważ z jego ręki pojawił się ogień.

- Ach słuchaj lepiej się z tąd wynoś.

- A-ale ja.

- Ale ?

- Już nic...

- Wiesz co wróć jutro i powiedz rodzinie , że pracujesz w rezydencji.

- Co ? Mam dla ciebie pracować ?

- Nie tylko dla mnie mieszka tu więcej osób wiec masz wrócić jutro.

- D-dobrze do jutra.

- Żegnam.

Mam pracować dla lisa i innych ja tam nawet nikogo nie widziałam. Przynajmniej jestem czysta a deszcz przestał padać. Dobrze jeszcze trochę i będę w domu. Dlaczego ja się na to zgodziłam ? Nie chce opuszczać rodziny i pracować dla kogoś kogo nie znam. Dobrze jestem już przy domu jakoś powiem to rodzinie.


Nie podoba mi się ten rozdział no ale...

Komentarze


bottom of page